sobota, 29 grudnia 2007
sobota, 22 grudnia 2007
Piotr J. - mailowo (z pracy)
Co jakiś czas nachodzą mnie gloopkowate myśli, głównie w pracy i czasem powstają różne ciekawe maile, tu na dole to jeden z nich, sam sie z siebie czasem śmieję ze takie gloopoty mi po głowie chodzą. Ale ta umiejętność to podobno sztuka...
Sroda, 19-12-2007 SENER BCN
(...)
Siedzę w pracy, już liczę godziny brakuje tylko 1.27 i idę do domu, problem w tym ze nie mam już nic do roboty wiec zawiało nuda straszna!!! Na szczęście czuje sie już lepiej, nie boli mnie nic,uffff... a już myślałem ze nadaje sie cały do wymiany a tu niespodzianka i okazuje sie ze mam do wymiany tylko niektóre części mojego boskiego ciała ;).
No wiec z nowości to tak, mam zgagę! Chyba po lekach, mam plaster na przedramieniu i nie ma mi go kto zerwać! śpię pod 3 kocami i przy włączonym ogrzewaniu żeby nie przeziębić sobie bardziej tej p... nerki... przyleciał Raul - pewnie śpi, bo nie dość ze zmienił czas o 9h to jeszcze temperaturę o dobre 20 stopni.... a ja myślałem ze to ja tylko taki gloopek jestem... a tu sie okazuje ze są gloopsiejsi :P
Z pozostałych nowości, to sie z nim jakoś pewnie w piątek spije, lubię z nim pic, jest śmiesznie. Nowości piątkowych ciąg dalszy – Michała już nie będzie wiec impreza będzie o niebo lepsiejsza ;) (wiem ze sie pisze lepsza i głupszy, ale to tak dla podkreślenia euforii). Wiec impreza będzie lepsiejsza bo Edu sie wyluzuje i nikt mu nie będzie marudził nad uchem :D bo Michał jak to stwierdzili już chyba wszyscy zdziadział okrutnie i sie zrobił jakiś taki zgred.
Na czym to ja na czym... a na tym ze sie spijemy i będziemy szaleć i będziemy mieć kaca.... i może znów będziemy grac w „zimny pocałunek - lubię grac w zimny pocałunek zwłaszcza jak stoi obok Raul... hehehehehe... tak, plany mam wobec niego niecne, ale pewnie tylko na planach sie skończy... bo jak go widzę to omdlewam ;) i sie robie nieśmiały..... na nieszczęście mój penis nie robi sie nieśmiały i zaczynam nim myśleć bo przy takiej ilości jaka wypijamy za każdym razem z Raulem da sie myśleć innymi częściami ciała, niż te do tego przeznaczone przez matkę naturę, te właściwe odpowiedzialne za myślenie skupiają sie na utrzymaniu równowagi i prostolinijnym chodzeniu, co nie zawsze działa, bo ostatnio razem jak był to sprytnie weszliśmy razem w rusztowanie :P
Z innych śmiesznych rzeczy to sie zawsze z niego uśmieje bo jego historie romansów są niczym z Benny Hill - biedny nie ma szczęścia ;) nie wiem czy już o tym pisałem, ostatni o którym słyszałem rzucił go bo nie jest obrzezany inny znów nosił damskie stringi :D no i to właśnie są takie historie Raulowe.
Tak sobie liczę, ze wymieniłem jego imię już jakieś 5 razy to bardzo niedobrze o mnie świadczy.... fe fe fe... myśli sprośnie mam :D
No ale cóż mogę na to poradzić?? Z nim to mógłbym nawet na koniec świata, dwa kubki dwa psy i kot :D i samochód rodzinny i było by mniami.... taka tam teoria związku idealnego według Piotra J. ....
No to tyle o Raulu, resztę opowiem na żywca. Mam nadzieje ze będzie co opowiadać..... NA PEWNO będzie co opowiadać :D
PS3. Jak idzie organizacja komitetu powitalnego?? Goździki kupione?? zamówione czerwone dywany?? Po innych stopa ma nie przejdzie ;) a no i chleb i sol żeby był (to tak z polskiej tradycji).... tak wiem bije mi strasznie... hahahahaha aż sam sie z siebie śmieję i patrzą na mnie jak na debila.
Jest już 18.34 została jeszcze 1h i 5min :D umówiłem sie z Michałem do sklepu polskiego, będziemy kupować pierogi :D dziś robimy sobie kolacje „wigilijna” ma być włoskie canelloni, polskie pierogi z czerwonym barszczem i wino tez ma być... mam nadzieje ze w rozsądnych ilościach ;)
No dobra, rozpisałem sie okrutnieeeeeeeeeee....
Sroda, 19-12-2007 SENER BCN
(...)
Siedzę w pracy, już liczę godziny brakuje tylko 1.27 i idę do domu, problem w tym ze nie mam już nic do roboty wiec zawiało nuda straszna!!! Na szczęście czuje sie już lepiej, nie boli mnie nic,uffff... a już myślałem ze nadaje sie cały do wymiany a tu niespodzianka i okazuje sie ze mam do wymiany tylko niektóre części mojego boskiego ciała ;).
No wiec z nowości to tak, mam zgagę! Chyba po lekach, mam plaster na przedramieniu i nie ma mi go kto zerwać! śpię pod 3 kocami i przy włączonym ogrzewaniu żeby nie przeziębić sobie bardziej tej p... nerki... przyleciał Raul - pewnie śpi, bo nie dość ze zmienił czas o 9h to jeszcze temperaturę o dobre 20 stopni.... a ja myślałem ze to ja tylko taki gloopek jestem... a tu sie okazuje ze są gloopsiejsi :P
Z pozostałych nowości, to sie z nim jakoś pewnie w piątek spije, lubię z nim pic, jest śmiesznie. Nowości piątkowych ciąg dalszy – Michała już nie będzie wiec impreza będzie o niebo lepsiejsza ;) (wiem ze sie pisze lepsza i głupszy, ale to tak dla podkreślenia euforii). Wiec impreza będzie lepsiejsza bo Edu sie wyluzuje i nikt mu nie będzie marudził nad uchem :D bo Michał jak to stwierdzili już chyba wszyscy zdziadział okrutnie i sie zrobił jakiś taki zgred.
Na czym to ja na czym... a na tym ze sie spijemy i będziemy szaleć i będziemy mieć kaca.... i może znów będziemy grac w „zimny pocałunek - lubię grac w zimny pocałunek zwłaszcza jak stoi obok Raul... hehehehehe... tak, plany mam wobec niego niecne, ale pewnie tylko na planach sie skończy... bo jak go widzę to omdlewam ;) i sie robie nieśmiały..... na nieszczęście mój penis nie robi sie nieśmiały i zaczynam nim myśleć bo przy takiej ilości jaka wypijamy za każdym razem z Raulem da sie myśleć innymi częściami ciała, niż te do tego przeznaczone przez matkę naturę, te właściwe odpowiedzialne za myślenie skupiają sie na utrzymaniu równowagi i prostolinijnym chodzeniu, co nie zawsze działa, bo ostatnio razem jak był to sprytnie weszliśmy razem w rusztowanie :P
Z innych śmiesznych rzeczy to sie zawsze z niego uśmieje bo jego historie romansów są niczym z Benny Hill - biedny nie ma szczęścia ;) nie wiem czy już o tym pisałem, ostatni o którym słyszałem rzucił go bo nie jest obrzezany inny znów nosił damskie stringi :D no i to właśnie są takie historie Raulowe.
Tak sobie liczę, ze wymieniłem jego imię już jakieś 5 razy to bardzo niedobrze o mnie świadczy.... fe fe fe... myśli sprośnie mam :D
No ale cóż mogę na to poradzić?? Z nim to mógłbym nawet na koniec świata, dwa kubki dwa psy i kot :D i samochód rodzinny i było by mniami.... taka tam teoria związku idealnego według Piotra J. ....
No to tyle o Raulu, resztę opowiem na żywca. Mam nadzieje ze będzie co opowiadać..... NA PEWNO będzie co opowiadać :D
PS3. Jak idzie organizacja komitetu powitalnego?? Goździki kupione?? zamówione czerwone dywany?? Po innych stopa ma nie przejdzie ;) a no i chleb i sol żeby był (to tak z polskiej tradycji).... tak wiem bije mi strasznie... hahahahaha aż sam sie z siebie śmieję i patrzą na mnie jak na debila.
Jest już 18.34 została jeszcze 1h i 5min :D umówiłem sie z Michałem do sklepu polskiego, będziemy kupować pierogi :D dziś robimy sobie kolacje „wigilijna” ma być włoskie canelloni, polskie pierogi z czerwonym barszczem i wino tez ma być... mam nadzieje ze w rozsądnych ilościach ;)
No dobra, rozpisałem sie okrutnieeeeeeeeeee....
niedziela, 2 grudnia 2007
Piotr J. - choinkowy przewrót domowy...
A zaczęło sie całkiem przyjemnie i niewinnie ale przecież "co dobre szybko sie kończy"...
Jak wiadomo w naszym mieszkaniu, roślinność domowa nie służy relacjom i przyjaznej atmosferze. Niedawno zażegnaliśmy konflikt na tle suchej paprotki z IKEA i nie minęło wiele czasu gdy roślinność znów zrujnowała spokój domowego ogniska przy ulicy zakochanych. Tym razem poszło o choinkę!
Mój szósty zmysł wczoraj dal znać o sobie dwa razy. Za pierwszym razem zdecydowanie nie chciałem iść wybierać wcześniej wspomnianego świątecznego drzewka - po pierwsze dlatego, ze dla mnie to jeszcze jednak trochę za wcześnie a po drugie, mało świąteczny nastój we mnie. Wiec moi szanowni współlokatorzy poszli wybierać drzewko razem.
Godzinę później siedząc spokojnie na swoim łóżko, przeglądając profile ludzi , zmienionych czasem który płynie nieubłaganie ,których znam znalem lub lubiłem na sławnym już portalu nasza-klasa.pl usłyszałem z salonu wielki krzyk, następnie huk jednych drzwi (gorszy od huku pękających spodni ;) ) potem trzask drugich drzwi i trzeci to były drzwi wejściowe... a raczej w tym przypadku wyjściowe. Ogarnęła mnie konsternacja. Nie wiedziałem dla kogo 70m2 okazało sie za mało do wspólnej egzystencji i kto z takim hukiem opuścił scenę :D
Wyszedłem ostrożnie z pokoju, na środku salonu stało świeżo kupione drzewko w doniczce, trochę krzywe, pulchne ale za to geste - stało samo!
W kuchni krzątał sie Edu a w pozostałych zakątkach mieszkania nikogo nie było. Sztuka dedukcji doszedłem do tego ze dom Wielkiego Brata opuścił Michał :D który wrócił po jakiejś 2h - zamknięty w sobie i na "dialog festiwalu dwóch kultur" :P
No później były kręgle- przegrałem z kretesem ale drugi raz mój szósty zmysł odezwał sie we mnie i wygrałem na maszynie, takiej co wyciąga taka łapa metalowa maskotki wygrałem ślicznego tygryska!!!! ma na imię VERSACE! :D tak wiec mamy kota w domu... zdjęcia sooon :D
No i dzisiaj wczorajszego konfliktu ciąg dalszy edu wyjechał z BCN pomyśleć... może lepiej niech za dużo nie myśli, tak sobie myślę, bo jak coś wymyśli, to będzie nie do pomyślenia!:D
A pomyslec ze zielony to kolor nadziei!!
Pozdrawiam
Piotr J.
Jak wiadomo w naszym mieszkaniu, roślinność domowa nie służy relacjom i przyjaznej atmosferze. Niedawno zażegnaliśmy konflikt na tle suchej paprotki z IKEA i nie minęło wiele czasu gdy roślinność znów zrujnowała spokój domowego ogniska przy ulicy zakochanych. Tym razem poszło o choinkę!
Mój szósty zmysł wczoraj dal znać o sobie dwa razy. Za pierwszym razem zdecydowanie nie chciałem iść wybierać wcześniej wspomnianego świątecznego drzewka - po pierwsze dlatego, ze dla mnie to jeszcze jednak trochę za wcześnie a po drugie, mało świąteczny nastój we mnie. Wiec moi szanowni współlokatorzy poszli wybierać drzewko razem.
Godzinę później siedząc spokojnie na swoim łóżko, przeglądając profile ludzi , zmienionych czasem który płynie nieubłaganie ,których znam znalem lub lubiłem na sławnym już portalu nasza-klasa.pl usłyszałem z salonu wielki krzyk, następnie huk jednych drzwi (gorszy od huku pękających spodni ;) ) potem trzask drugich drzwi i trzeci to były drzwi wejściowe... a raczej w tym przypadku wyjściowe. Ogarnęła mnie konsternacja. Nie wiedziałem dla kogo 70m2 okazało sie za mało do wspólnej egzystencji i kto z takim hukiem opuścił scenę :D
Wyszedłem ostrożnie z pokoju, na środku salonu stało świeżo kupione drzewko w doniczce, trochę krzywe, pulchne ale za to geste - stało samo!
W kuchni krzątał sie Edu a w pozostałych zakątkach mieszkania nikogo nie było. Sztuka dedukcji doszedłem do tego ze dom Wielkiego Brata opuścił Michał :D który wrócił po jakiejś 2h - zamknięty w sobie i na "dialog festiwalu dwóch kultur" :P
No później były kręgle- przegrałem z kretesem ale drugi raz mój szósty zmysł odezwał sie we mnie i wygrałem na maszynie, takiej co wyciąga taka łapa metalowa maskotki wygrałem ślicznego tygryska!!!! ma na imię VERSACE! :D tak wiec mamy kota w domu... zdjęcia sooon :D
No i dzisiaj wczorajszego konfliktu ciąg dalszy edu wyjechał z BCN pomyśleć... może lepiej niech za dużo nie myśli, tak sobie myślę, bo jak coś wymyśli, to będzie nie do pomyślenia!:D
A pomyslec ze zielony to kolor nadziei!!
Pozdrawiam
Piotr J.
Subskrybuj:
Posty (Atom)