z przykrością informuję, że nie było mnie zbyt długo czasu na blogu i w ogóle między Wami...zdaję sobie sprawę z nieodwracalnych skutków, jakie mogła przynieść moja nieobecność. wierzę jednak, że bez postanowień uda mi się zdawać co krótki okres czasu wszystkie, albo chociaż większość, wydarzeń które miały miejsce i były powiązane ze moją osobą.
Na dzień dzisiejszy, z najważniejszych wydarzeń mogę pochwalić się, że w dniu dzisiejszym zakończyłem zimową sesję egzaminacyjną. z przykrością, jednak zawiadamiam, że o ile na blogu będę z pewnością, o tyle w świecie realnym będę raczej niedostępny, a to za sprawą kolejnych 8 egzaminów i pisania prac do publikacji. nie zapominajcie również o fakcie, jaki będzie mieć miejsce zapewne w czerwcu, czyli mojej obronie. a w związku z tym, dochodzi jakże ważny element pisania pracy.
kolejną informacją, jaką chciałbym się podzielić, jest informacja o moim prawdopodobnym (bardziej niż pewne) wyjeździe do Władywostoku, Irkucka, Krasnojarska, Kazania i kilku innych miejscowości, w lipcu bieżącego roku. proszę - trzymajcie za wszystkie te sprawy kciuki :)
chciałem również bardzo serdecznie podziękować Agnieszce, gdyż dzięki jej materiałom udało mi się zdać egzamin ze statystyki :) :) :) wielkie dzięki Aga!!!!!!!! *czy mogę jeszcze przytrzymać jeszcze z 3 tygodnie te książki??
poza tym wszystko inne utrzymuje się w status quo, więc nie ma co opisywać. ach - jestem obecnie od 2 miesięcy na zwolnieniu, gdyż mam problemy z ręką, a dokładniej z dłonią.
i jakbyście wiedzieli, że ktoś chce sunię...dajcie znać proszę
pozdrawiam i mam nadzieję, że Piotrek mimo wszystko nie przestanie pisać :)
niedziela, 9 marca 2008
piątek, 15 lutego 2008
Piotr J. - out of this...
Wszystkim współtwórcą tego bloga bardzo dziękuję za bardziej lub mniej owocna współpracę. Tym samym robie tak zwany OUT z redagowania bloga, który w założeniu miał pełnić inne funkcje. Nie cieszy mnie pisanie dla pisania.
Podaje adres mojego prywatnego bloga, link obok na tej stronie - to dla zainteresowanych.
Tak kończy sie dla mnie etap zwany Leśnikiem-online.
Pozdrawiam
Piotr J.
Podaje adres mojego prywatnego bloga, link obok na tej stronie - to dla zainteresowanych.
Tak kończy sie dla mnie etap zwany Leśnikiem-online.
Pozdrawiam
Piotr J.
niedziela, 10 lutego 2008
Piotr J. - czasomierz :D
No to sie teraz pochwale moim nowym przybytkiem, to właśnie on. Prezent urodzinowy :D

W dwóch kolorach bo mu sie sama zmienia tarcza (do wyboru trzy opcje: brązowa, czarna i zmieniająca sie co 3 sekundy) i można tez zmieniać pasek, aktualnie mam brązowy klasyczny, ale chce dokupić jeszcze czarny. Jest cudny!
Dziękuję i pozdrawiam,
Piotr J.

W dwóch kolorach bo mu sie sama zmienia tarcza (do wyboru trzy opcje: brązowa, czarna i zmieniająca sie co 3 sekundy) i można tez zmieniać pasek, aktualnie mam brązowy klasyczny, ale chce dokupić jeszcze czarny. Jest cudny!
Dziękuję i pozdrawiam,
Piotr J.
środa, 6 lutego 2008
Piotr J. - konkurs?
Co z tym konkursem na blog roku??? chyba nie przesieliśmy....
Qrwa! Nie przeszliśmy nawet pierwszego etapu! wstyd!
Pozdrawiam.
Qrwa! Nie przeszliśmy nawet pierwszego etapu! wstyd!
Pozdrawiam.
sobota, 2 lutego 2008
niedziela, 27 stycznia 2008
nie podoba mi się...
Nie podoba mi się to co się tu dzieje a dokładnie to, że nic się nie dzieje.
Ja rozumiem, że macie dużo pracy i bardzo poważnych zajęć a problemy macie takie wielkie, że już nikt nie wie jakie i wogóle nóż na szyji, mózg na scianie....
Ale to wszystko to gówno prawda...
Zrobily sie z Was jakies beznadziejne stare pryki i mowiac szczerze mi sie to wogole nie podoba. Zalozenie lesnika nie bylo jakims moim prywatnym pomyslem. Wszyscy go chcieli i wszystkim sie podobalo. A teraz nawet nikt palcem nie ruszy i nie wlozy nawet skrawka swojego serca. Jezeli i tak ze soba nie rozmawiamy to po cholere dluzej to trzymac...
Skoro nie macie nic do powiedzenia i do napisania to moze czas to wywalic i dac sobie swiety spokoj....
Kowal - nie masz 5 minut czasu wolneg zeby napisac slowo?
Pietracho - nie masz 5 minut czasu zeby skomentowac posta?
Alex - nie mozesz sie nawet slowem odezwac?
To jest smieszne! bo 5 minut kazdy ma nawet wy z waszymi zajeciami i pracami i problemami!!!! Ale wam sie nie chce bo wlasnie tak totalnie spierniczeliscie....
Mam tylko nadzieje ze z ta praca, zajeciami i problemami jest wam dobrze i jestescie szczesliwi i daje Wam to wiele satysfakcji - tak wiele, ze jakies pogaduchy tutaj sa dla Was zbyteczne...
Pozdrawiam
Ja rozumiem, że macie dużo pracy i bardzo poważnych zajęć a problemy macie takie wielkie, że już nikt nie wie jakie i wogóle nóż na szyji, mózg na scianie....
Ale to wszystko to gówno prawda...
Zrobily sie z Was jakies beznadziejne stare pryki i mowiac szczerze mi sie to wogole nie podoba. Zalozenie lesnika nie bylo jakims moim prywatnym pomyslem. Wszyscy go chcieli i wszystkim sie podobalo. A teraz nawet nikt palcem nie ruszy i nie wlozy nawet skrawka swojego serca. Jezeli i tak ze soba nie rozmawiamy to po cholere dluzej to trzymac...
Skoro nie macie nic do powiedzenia i do napisania to moze czas to wywalic i dac sobie swiety spokoj....
Kowal - nie masz 5 minut czasu wolneg zeby napisac slowo?
Pietracho - nie masz 5 minut czasu zeby skomentowac posta?
Alex - nie mozesz sie nawet slowem odezwac?
To jest smieszne! bo 5 minut kazdy ma nawet wy z waszymi zajeciami i pracami i problemami!!!! Ale wam sie nie chce bo wlasnie tak totalnie spierniczeliscie....
Mam tylko nadzieje ze z ta praca, zajeciami i problemami jest wam dobrze i jestescie szczesliwi i daje Wam to wiele satysfakcji - tak wiele, ze jakies pogaduchy tutaj sa dla Was zbyteczne...
Pozdrawiam
piątek, 25 stycznia 2008
Piotr J. - rozmowy
- Cześć. Mogę cię przelecieć?
- Nie, teraz jestem zajęty.
- A kiedy będę mógł?
- Nie wiem, pytaj co jakiś czas.
Pozdrawiam
Piotr J.
- Nie, teraz jestem zajęty.
- A kiedy będę mógł?
- Nie wiem, pytaj co jakiś czas.
Pozdrawiam
Piotr J.
czwartek, 24 stycznia 2008
Insatiable - co to znaczy???
zgodnie ze słownikiem :)
in·sa·tia·ble /ɪnˈseɪʃəbəl, -ʃiə-/
–adjective
not satiable; incapable of being satisfied or appeased: insatiable hunger for knowledge.
niezaspokojona? czy niemożliwa do zaspokojenia - niezaspokojalna buhahahah
in·sa·tia·ble /ɪnˈseɪʃəbəl, -ʃiə-/
–adjective
not satiable; incapable of being satisfied or appeased: insatiable hunger for knowledge.
niezaspokojona? czy niemożliwa do zaspokojenia - niezaspokojalna buhahahah
środa, 16 stycznia 2008
Rozpoczął się II etap Konkursu - kwalifikacja do oceny.
Rozpoczął się II etap Konkursu - kwalifikacja do oceny.
Blogi zgłoszone do udziału w Konkursie przeszły do II etapu. Polega on na głosowaniu SMS.
Na tym etapie rozstrzygnie się, które blogi będą walczyć o tytuły Najlepszych Blogów 2007.
Dzięki temu głosowaniu w każdej z 10 kategorii tematycznych powstanie lista 25 najwyżej
ocenionych blogów. Przejdą one do III etapu Konkursu - oceny przez Internautów,
a pierwsze 10 z nich dodatkowo ocenione zostaną przez Kapitułę Konkursu.
Jak głosować?
Każdy blog biorący udział w Konkursie posiada swój unikalny numer.
----------------------------------------------------------------
Numer twojego bloga to I00838
----------------------------------------------------------------
Wyświetlamy go w serwisie konkursowym obok adresu Twojego bloga oraz na jego
indywidualnej stronie konkursowej.
Poinformuj o nim swoich czytelników. Przekaż im również instrukcję głosowania:
"Jeśli chcesz zagłosować na wybrany blog, to prześlij SMS na numer 71222 w treści SMS podając numer konkursowy tego bloga"
Wszystko o głosowaniu
Blogi zgłoszone do udziału w Konkursie przeszły do II etapu. Polega on na głosowaniu SMS.
Na tym etapie rozstrzygnie się, które blogi będą walczyć o tytuły Najlepszych Blogów 2007.
Dzięki temu głosowaniu w każdej z 10 kategorii tematycznych powstanie lista 25 najwyżej
ocenionych blogów. Przejdą one do III etapu Konkursu - oceny przez Internautów,
a pierwsze 10 z nich dodatkowo ocenione zostaną przez Kapitułę Konkursu.
Jak głosować?
Każdy blog biorący udział w Konkursie posiada swój unikalny numer.
----------------------------------------------------------------
Numer twojego bloga to I00838
----------------------------------------------------------------
Wyświetlamy go w serwisie konkursowym obok adresu Twojego bloga oraz na jego
indywidualnej stronie konkursowej.
Poinformuj o nim swoich czytelników. Przekaż im również instrukcję głosowania:
"Jeśli chcesz zagłosować na wybrany blog, to prześlij SMS na numer 71222 w treści SMS podając numer konkursowy tego bloga"
Wszystko o głosowaniu
- Na wybrany blog można zagłosować tylko raz (w tym etapie Konkursu)
- Liczba blogów, na które można zagłosować jest nieograniczona
- Koszt każdego SMS, to 1,22 brutto
- Dochód z głosowania zostanie przeznaczony na wsparcie Ośrodka Szkolno - Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie
- Głosujący mają szansę na nagrody - czeka na nich 10 Ipod-ów NANO 4GB
niedziela, 13 stycznia 2008
Lesnik Blogiem roku?
Witaj,
Diękujemy za potwierdzenie udziału bloga lesnik-online.blogspot.com w konkursie Blog roku 2007 w kategorii tematycznej Zabawne i zwariowane
Potwierdzamy udział twojego bloga w konkusie.
Numer twojego bloga to I00838
Zapamiętaj go! Na etapie zgłaszania blogów do konkursu nie jest potrzebny. Stanie się niezbędny przy głosowaniu na twój blog w kolejnych etapach konkursu.
Aktualnie Twój blog jest prezentowany w serwisie konkursu Blog Roku 2007, na stronie kategorii tematycznej Zabawne i zwariowane.
Poinformuj swoich czytelników o tym, że bierzesz udział konkursie!
Odwiedź stronę i wybierz obrazek lub kod html prezentujący kategorię tematyczną, w której startuje twój blog. Następnie wstaw go do swojego bloga.
pozdrawiamy
redakcja konkursu Blog Roku 2007
Diękujemy za potwierdzenie udziału bloga lesnik-online.blogspot.com w konkursie Blog roku 2007 w kategorii tematycznej Zabawne i zwariowane
Potwierdzamy udział twojego bloga w konkusie.
Numer twojego bloga to I00838
Zapamiętaj go! Na etapie zgłaszania blogów do konkursu nie jest potrzebny. Stanie się niezbędny przy głosowaniu na twój blog w kolejnych etapach konkursu.
Aktualnie Twój blog jest prezentowany w serwisie konkursu Blog Roku 2007, na stronie kategorii tematycznej Zabawne i zwariowane.
Poinformuj swoich czytelników o tym, że bierzesz udział konkursie!
Odwiedź stronę i wybierz obrazek lub kod html prezentujący kategorię tematyczną, w której startuje twój blog. Następnie wstaw go do swojego bloga.
pozdrawiamy
redakcja konkursu Blog Roku 2007
środa, 9 stycznia 2008
niedziela, 6 stycznia 2008
Piotr J. - pożegnania
Dziś nie śpiewam, dziś już nie tańczę, dziś nie pije z radości, i nie płaczę ze śmiechu, nie ciesze sie wyjściem, nocą na dyskotece. Dziś nie uśmiecham sie i nie patrze z radością na telefon. Dziś nie jest mi do śmiechu i dziś nie wyjdę na ulice rozmawiając beztrosko. Dziś zrobiło się smutno, dziś zrobiło się szaro, dziś pije wino żeby zapomnieć.
Dziś...
Jak ja nie lubię pożegnań, zwłaszcza pożegnań na tak długo... w takich momentach życie wydaje się być niesprawiedliwe. Ostatnie 3 tygodnie upłynęły mi na powitaniach i pożegnaniach. Ile razy można płakać?! ze szczęścia powitania i ze smutku pożegnania! to nie dla mnie.... ja sie wypisuję, wycofuję sie na własne życzenie! Ja się wypisuję stad, z tego wszystkiego, z odległości i praw fizyki jakimi sie rządzi świat. Ja chce mieć jeden świat idealny, świat z Wami wszystkimi i z Nim przy boku....
Dziś nie pozdrawiam czule, dziś pozdrawiam z daleka.
Piotr J.
Dziś...
Jak ja nie lubię pożegnań, zwłaszcza pożegnań na tak długo... w takich momentach życie wydaje się być niesprawiedliwe. Ostatnie 3 tygodnie upłynęły mi na powitaniach i pożegnaniach. Ile razy można płakać?! ze szczęścia powitania i ze smutku pożegnania! to nie dla mnie.... ja sie wypisuję, wycofuję sie na własne życzenie! Ja się wypisuję stad, z tego wszystkiego, z odległości i praw fizyki jakimi sie rządzi świat. Ja chce mieć jeden świat idealny, świat z Wami wszystkimi i z Nim przy boku....
Dziś nie pozdrawiam czule, dziś pozdrawiam z daleka.
Piotr J.
sobota, 29 grudnia 2007
sobota, 22 grudnia 2007
Piotr J. - mailowo (z pracy)
Co jakiś czas nachodzą mnie gloopkowate myśli, głównie w pracy i czasem powstają różne ciekawe maile, tu na dole to jeden z nich, sam sie z siebie czasem śmieję ze takie gloopoty mi po głowie chodzą. Ale ta umiejętność to podobno sztuka...
Sroda, 19-12-2007 SENER BCN
(...)
Siedzę w pracy, już liczę godziny brakuje tylko 1.27 i idę do domu, problem w tym ze nie mam już nic do roboty wiec zawiało nuda straszna!!! Na szczęście czuje sie już lepiej, nie boli mnie nic,uffff... a już myślałem ze nadaje sie cały do wymiany a tu niespodzianka i okazuje sie ze mam do wymiany tylko niektóre części mojego boskiego ciała ;).
No wiec z nowości to tak, mam zgagę! Chyba po lekach, mam plaster na przedramieniu i nie ma mi go kto zerwać! śpię pod 3 kocami i przy włączonym ogrzewaniu żeby nie przeziębić sobie bardziej tej p... nerki... przyleciał Raul - pewnie śpi, bo nie dość ze zmienił czas o 9h to jeszcze temperaturę o dobre 20 stopni.... a ja myślałem ze to ja tylko taki gloopek jestem... a tu sie okazuje ze są gloopsiejsi :P
Z pozostałych nowości, to sie z nim jakoś pewnie w piątek spije, lubię z nim pic, jest śmiesznie. Nowości piątkowych ciąg dalszy – Michała już nie będzie wiec impreza będzie o niebo lepsiejsza ;) (wiem ze sie pisze lepsza i głupszy, ale to tak dla podkreślenia euforii). Wiec impreza będzie lepsiejsza bo Edu sie wyluzuje i nikt mu nie będzie marudził nad uchem :D bo Michał jak to stwierdzili już chyba wszyscy zdziadział okrutnie i sie zrobił jakiś taki zgred.
Na czym to ja na czym... a na tym ze sie spijemy i będziemy szaleć i będziemy mieć kaca.... i może znów będziemy grac w „zimny pocałunek - lubię grac w zimny pocałunek zwłaszcza jak stoi obok Raul... hehehehehe... tak, plany mam wobec niego niecne, ale pewnie tylko na planach sie skończy... bo jak go widzę to omdlewam ;) i sie robie nieśmiały..... na nieszczęście mój penis nie robi sie nieśmiały i zaczynam nim myśleć bo przy takiej ilości jaka wypijamy za każdym razem z Raulem da sie myśleć innymi częściami ciała, niż te do tego przeznaczone przez matkę naturę, te właściwe odpowiedzialne za myślenie skupiają sie na utrzymaniu równowagi i prostolinijnym chodzeniu, co nie zawsze działa, bo ostatnio razem jak był to sprytnie weszliśmy razem w rusztowanie :P
Z innych śmiesznych rzeczy to sie zawsze z niego uśmieje bo jego historie romansów są niczym z Benny Hill - biedny nie ma szczęścia ;) nie wiem czy już o tym pisałem, ostatni o którym słyszałem rzucił go bo nie jest obrzezany inny znów nosił damskie stringi :D no i to właśnie są takie historie Raulowe.
Tak sobie liczę, ze wymieniłem jego imię już jakieś 5 razy to bardzo niedobrze o mnie świadczy.... fe fe fe... myśli sprośnie mam :D
No ale cóż mogę na to poradzić?? Z nim to mógłbym nawet na koniec świata, dwa kubki dwa psy i kot :D i samochód rodzinny i było by mniami.... taka tam teoria związku idealnego według Piotra J. ....
No to tyle o Raulu, resztę opowiem na żywca. Mam nadzieje ze będzie co opowiadać..... NA PEWNO będzie co opowiadać :D
PS3. Jak idzie organizacja komitetu powitalnego?? Goździki kupione?? zamówione czerwone dywany?? Po innych stopa ma nie przejdzie ;) a no i chleb i sol żeby był (to tak z polskiej tradycji).... tak wiem bije mi strasznie... hahahahaha aż sam sie z siebie śmieję i patrzą na mnie jak na debila.
Jest już 18.34 została jeszcze 1h i 5min :D umówiłem sie z Michałem do sklepu polskiego, będziemy kupować pierogi :D dziś robimy sobie kolacje „wigilijna” ma być włoskie canelloni, polskie pierogi z czerwonym barszczem i wino tez ma być... mam nadzieje ze w rozsądnych ilościach ;)
No dobra, rozpisałem sie okrutnieeeeeeeeeee....
Sroda, 19-12-2007 SENER BCN
(...)
Siedzę w pracy, już liczę godziny brakuje tylko 1.27 i idę do domu, problem w tym ze nie mam już nic do roboty wiec zawiało nuda straszna!!! Na szczęście czuje sie już lepiej, nie boli mnie nic,uffff... a już myślałem ze nadaje sie cały do wymiany a tu niespodzianka i okazuje sie ze mam do wymiany tylko niektóre części mojego boskiego ciała ;).
No wiec z nowości to tak, mam zgagę! Chyba po lekach, mam plaster na przedramieniu i nie ma mi go kto zerwać! śpię pod 3 kocami i przy włączonym ogrzewaniu żeby nie przeziębić sobie bardziej tej p... nerki... przyleciał Raul - pewnie śpi, bo nie dość ze zmienił czas o 9h to jeszcze temperaturę o dobre 20 stopni.... a ja myślałem ze to ja tylko taki gloopek jestem... a tu sie okazuje ze są gloopsiejsi :P
Z pozostałych nowości, to sie z nim jakoś pewnie w piątek spije, lubię z nim pic, jest śmiesznie. Nowości piątkowych ciąg dalszy – Michała już nie będzie wiec impreza będzie o niebo lepsiejsza ;) (wiem ze sie pisze lepsza i głupszy, ale to tak dla podkreślenia euforii). Wiec impreza będzie lepsiejsza bo Edu sie wyluzuje i nikt mu nie będzie marudził nad uchem :D bo Michał jak to stwierdzili już chyba wszyscy zdziadział okrutnie i sie zrobił jakiś taki zgred.
Na czym to ja na czym... a na tym ze sie spijemy i będziemy szaleć i będziemy mieć kaca.... i może znów będziemy grac w „zimny pocałunek - lubię grac w zimny pocałunek zwłaszcza jak stoi obok Raul... hehehehehe... tak, plany mam wobec niego niecne, ale pewnie tylko na planach sie skończy... bo jak go widzę to omdlewam ;) i sie robie nieśmiały..... na nieszczęście mój penis nie robi sie nieśmiały i zaczynam nim myśleć bo przy takiej ilości jaka wypijamy za każdym razem z Raulem da sie myśleć innymi częściami ciała, niż te do tego przeznaczone przez matkę naturę, te właściwe odpowiedzialne za myślenie skupiają sie na utrzymaniu równowagi i prostolinijnym chodzeniu, co nie zawsze działa, bo ostatnio razem jak był to sprytnie weszliśmy razem w rusztowanie :P
Z innych śmiesznych rzeczy to sie zawsze z niego uśmieje bo jego historie romansów są niczym z Benny Hill - biedny nie ma szczęścia ;) nie wiem czy już o tym pisałem, ostatni o którym słyszałem rzucił go bo nie jest obrzezany inny znów nosił damskie stringi :D no i to właśnie są takie historie Raulowe.
Tak sobie liczę, ze wymieniłem jego imię już jakieś 5 razy to bardzo niedobrze o mnie świadczy.... fe fe fe... myśli sprośnie mam :D
No ale cóż mogę na to poradzić?? Z nim to mógłbym nawet na koniec świata, dwa kubki dwa psy i kot :D i samochód rodzinny i było by mniami.... taka tam teoria związku idealnego według Piotra J. ....
No to tyle o Raulu, resztę opowiem na żywca. Mam nadzieje ze będzie co opowiadać..... NA PEWNO będzie co opowiadać :D
PS3. Jak idzie organizacja komitetu powitalnego?? Goździki kupione?? zamówione czerwone dywany?? Po innych stopa ma nie przejdzie ;) a no i chleb i sol żeby był (to tak z polskiej tradycji).... tak wiem bije mi strasznie... hahahahaha aż sam sie z siebie śmieję i patrzą na mnie jak na debila.
Jest już 18.34 została jeszcze 1h i 5min :D umówiłem sie z Michałem do sklepu polskiego, będziemy kupować pierogi :D dziś robimy sobie kolacje „wigilijna” ma być włoskie canelloni, polskie pierogi z czerwonym barszczem i wino tez ma być... mam nadzieje ze w rozsądnych ilościach ;)
No dobra, rozpisałem sie okrutnieeeeeeeeeee....
niedziela, 2 grudnia 2007
Piotr J. - choinkowy przewrót domowy...
A zaczęło sie całkiem przyjemnie i niewinnie ale przecież "co dobre szybko sie kończy"...
Jak wiadomo w naszym mieszkaniu, roślinność domowa nie służy relacjom i przyjaznej atmosferze. Niedawno zażegnaliśmy konflikt na tle suchej paprotki z IKEA i nie minęło wiele czasu gdy roślinność znów zrujnowała spokój domowego ogniska przy ulicy zakochanych. Tym razem poszło o choinkę!
Mój szósty zmysł wczoraj dal znać o sobie dwa razy. Za pierwszym razem zdecydowanie nie chciałem iść wybierać wcześniej wspomnianego świątecznego drzewka - po pierwsze dlatego, ze dla mnie to jeszcze jednak trochę za wcześnie a po drugie, mało świąteczny nastój we mnie. Wiec moi szanowni współlokatorzy poszli wybierać drzewko razem.
Godzinę później siedząc spokojnie na swoim łóżko, przeglądając profile ludzi , zmienionych czasem który płynie nieubłaganie ,których znam znalem lub lubiłem na sławnym już portalu nasza-klasa.pl usłyszałem z salonu wielki krzyk, następnie huk jednych drzwi (gorszy od huku pękających spodni ;) ) potem trzask drugich drzwi i trzeci to były drzwi wejściowe... a raczej w tym przypadku wyjściowe. Ogarnęła mnie konsternacja. Nie wiedziałem dla kogo 70m2 okazało sie za mało do wspólnej egzystencji i kto z takim hukiem opuścił scenę :D
Wyszedłem ostrożnie z pokoju, na środku salonu stało świeżo kupione drzewko w doniczce, trochę krzywe, pulchne ale za to geste - stało samo!
W kuchni krzątał sie Edu a w pozostałych zakątkach mieszkania nikogo nie było. Sztuka dedukcji doszedłem do tego ze dom Wielkiego Brata opuścił Michał :D który wrócił po jakiejś 2h - zamknięty w sobie i na "dialog festiwalu dwóch kultur" :P
No później były kręgle- przegrałem z kretesem ale drugi raz mój szósty zmysł odezwał sie we mnie i wygrałem na maszynie, takiej co wyciąga taka łapa metalowa maskotki wygrałem ślicznego tygryska!!!! ma na imię VERSACE! :D tak wiec mamy kota w domu... zdjęcia sooon :D
No i dzisiaj wczorajszego konfliktu ciąg dalszy edu wyjechał z BCN pomyśleć... może lepiej niech za dużo nie myśli, tak sobie myślę, bo jak coś wymyśli, to będzie nie do pomyślenia!:D
A pomyslec ze zielony to kolor nadziei!!
Pozdrawiam
Piotr J.
Jak wiadomo w naszym mieszkaniu, roślinność domowa nie służy relacjom i przyjaznej atmosferze. Niedawno zażegnaliśmy konflikt na tle suchej paprotki z IKEA i nie minęło wiele czasu gdy roślinność znów zrujnowała spokój domowego ogniska przy ulicy zakochanych. Tym razem poszło o choinkę!
Mój szósty zmysł wczoraj dal znać o sobie dwa razy. Za pierwszym razem zdecydowanie nie chciałem iść wybierać wcześniej wspomnianego świątecznego drzewka - po pierwsze dlatego, ze dla mnie to jeszcze jednak trochę za wcześnie a po drugie, mało świąteczny nastój we mnie. Wiec moi szanowni współlokatorzy poszli wybierać drzewko razem.
Godzinę później siedząc spokojnie na swoim łóżko, przeglądając profile ludzi , zmienionych czasem który płynie nieubłaganie ,których znam znalem lub lubiłem na sławnym już portalu nasza-klasa.pl usłyszałem z salonu wielki krzyk, następnie huk jednych drzwi (gorszy od huku pękających spodni ;) ) potem trzask drugich drzwi i trzeci to były drzwi wejściowe... a raczej w tym przypadku wyjściowe. Ogarnęła mnie konsternacja. Nie wiedziałem dla kogo 70m2 okazało sie za mało do wspólnej egzystencji i kto z takim hukiem opuścił scenę :D
Wyszedłem ostrożnie z pokoju, na środku salonu stało świeżo kupione drzewko w doniczce, trochę krzywe, pulchne ale za to geste - stało samo!
W kuchni krzątał sie Edu a w pozostałych zakątkach mieszkania nikogo nie było. Sztuka dedukcji doszedłem do tego ze dom Wielkiego Brata opuścił Michał :D który wrócił po jakiejś 2h - zamknięty w sobie i na "dialog festiwalu dwóch kultur" :P
No później były kręgle- przegrałem z kretesem ale drugi raz mój szósty zmysł odezwał sie we mnie i wygrałem na maszynie, takiej co wyciąga taka łapa metalowa maskotki wygrałem ślicznego tygryska!!!! ma na imię VERSACE! :D tak wiec mamy kota w domu... zdjęcia sooon :D
No i dzisiaj wczorajszego konfliktu ciąg dalszy edu wyjechał z BCN pomyśleć... może lepiej niech za dużo nie myśli, tak sobie myślę, bo jak coś wymyśli, to będzie nie do pomyślenia!:D
A pomyslec ze zielony to kolor nadziei!!
Pozdrawiam
Piotr J.
sobota, 24 listopada 2007
Piotr J. - o sobie samym.
piątek, 16 listopada 2007
dlaczego gumki pekaja ????
czy ktos mi moze wyjasnic, dlaczego gumki pekaja ???,od czego to zalezy ??? no bo tak, kolory i udoskonalenia raczej nie wchodza w gre, a moze wielkosc instrumentu i ksztalt? ale to byloby bez sensu, czyli pech i juz, czyli sama sobie odpowiedzialam :)
wtorek, 13 listopada 2007
niedziela, 11 listopada 2007
środa, 7 listopada 2007
niedziela, 4 listopada 2007
Piotr J. - Muzycznie vol.3
PS. Już wiem kiedy nawiedzam nasz piękny kraj, bilety kupione, alkohol na pokładzie gratis, podróż przez Monachium. Szykować sie duszyczki na imprezę! Rezerwujcie czas miedzy 23.12 a 02.01. Przylatuje.
czwartek, 1 listopada 2007
Piotr J. - Zmiany, zmiany, zmiany....
Niektórzy już wiedzą, ale czas wreszcie napisać i poinformować oficjalnie, że od poniedziałku pracuje w międzynarodowej firmie o nazwie SENER. Wpakowałem sie w wielkiego molocha i jeszcze nie wiem czy dobrze zrobiłem, ale to sie okaże w przyszłości. Mam swój box, swój komp, swój burdel wokoło, 600 pracowników w Barcelonie, 2000 w Hiszpanii, 20000 na całym świecie (w tym około 120 w Warszawie)... mam swój firmowy e-mail i firmowy nr wewnętrznego telefonu.
Projektuje nową linie metra w Barcelonie i cała infrastrukturę, nie mam o tym zielonego pojęcia ale się uczę. Poza tym jak coś sie zawali to sie nie przejmuję bo narazie jestem na samym szarym końcu w łańcuchu stanowisk wiec phi tam jak runie to runie, nie pierwszy nie ostatni... jakiś tydzień temu tez runęło i pociągi nie jeżdżą... jak sie zawali to moje to tylko metro stanie.. phiiii....
No i tyle z nowości zawodowych. Z sercowych nie ma zmian, nadal pałam uczuciem niemożliwym choć może to tylko wymówka :D. Po tym co czytam to u was jakieś przesilenie jesienne - do kobiet tego bloga pisze (nie wiem czy mężczyźni tego bloga to w ogóle istnieją jeszcze na tym swiecie) - co to za marudzenia i narzekania!? ehhhh...
Agussi----> nie pisz tyle bo mnie w statystykach wyprzedzasz ;) hehehe...
Alex'a----> czekamy na zetelne relacje na dzienniku :D
Buzka
Pozdrawiam
Piotr J.
Projektuje nową linie metra w Barcelonie i cała infrastrukturę, nie mam o tym zielonego pojęcia ale się uczę. Poza tym jak coś sie zawali to sie nie przejmuję bo narazie jestem na samym szarym końcu w łańcuchu stanowisk wiec phi tam jak runie to runie, nie pierwszy nie ostatni... jakiś tydzień temu tez runęło i pociągi nie jeżdżą... jak sie zawali to moje to tylko metro stanie.. phiiii....
No i tyle z nowości zawodowych. Z sercowych nie ma zmian, nadal pałam uczuciem niemożliwym choć może to tylko wymówka :D. Po tym co czytam to u was jakieś przesilenie jesienne - do kobiet tego bloga pisze (nie wiem czy mężczyźni tego bloga to w ogóle istnieją jeszcze na tym swiecie) - co to za marudzenia i narzekania!? ehhhh...
Agussi----> nie pisz tyle bo mnie w statystykach wyprzedzasz ;) hehehe...
Alex'a----> czekamy na zetelne relacje na dzienniku :D
Buzka
Pozdrawiam
Piotr J.
środa, 31 października 2007
Kolejny atut
Znalazlam kolejne fajne miejsce na pisanie. Otoz dotychczas bardzo denerwujaca mnie kolejka na poczcie nabrala teczowych kolorow. Stoje sobie i pisze.
Kolejkowe spostrzezenia. Otoz wszyscy jezdza jak nacpani. Prawdopodobnie to wina jutrzejszego swieta ale nie mogę zrozumiec dlaczego swieto zmarlych tak koszmarnie wplywa na jakoś prowadzenia samochodu. Ogolnie milabym dzisiaj stluczke bo jakis palant terenowym postanowil sobie wymusic. Ogolnie dupiasto.
Dodam dla wtajemniczonych że pan YY kupuje sobie terenowke.
Pozdrowionka.
Kolejkowe spostrzezenia. Otoz wszyscy jezdza jak nacpani. Prawdopodobnie to wina jutrzejszego swieta ale nie mogę zrozumiec dlaczego swieto zmarlych tak koszmarnie wplywa na jakoś prowadzenia samochodu. Ogolnie milabym dzisiaj stluczke bo jakis palant terenowym postanowil sobie wymusic. Ogolnie dupiasto.
Dodam dla wtajemniczonych że pan YY kupuje sobie terenowke.
Pozdrowionka.
Super zalety mojego phone'a
No wlasnie odkrylam nowa. Zawsze brakowalo mi czasu na dodawanie postow, na zapisanie tego wszystkiego co wlasnie chcialam wam powiedziec. Ale teraz - kochani wizyty w kibelku staly się podwojnie pracowite. Wreszcie mogę spokojnie usiasc i skrobnac wam pare slowek. Oczywiscie dlugosc wpisu wcale nie swiadczy o tym co jadlam na kolacje tylko raczej o tym jak dobrze idzie mi pisanie na mojej malej klawiaturce.
Z nowosci dodam moje nowe spostrzezenie - Ola i Kowal pierdziela - bez obrazy - jak dwie stare biurwy!!!
Podziwiam ich, że tak dlugo wytrzymuja w swoich pracach ale prosze nie zamieniajcie się w te panie z urzedu!!! Popatrzcie na to z boku, olejcie te gierki biurowe i badzcie ponad to. Jestescie tam bo macie jakis wyzszy cel. Jestescie tam chwilowo i wlasnie tylko po to żeby osiagnac swoje egoistycznie wyzsze cele. Nie jestescie jak wasi koledzy z biurka obok co spedza tam cale zycie i kazda plotka to dla nich tlen. Smiejcie się z nich i walcie swoja droga!!! I prosze ani na chwile nie stawajcie się nimi.
To takie przemyslenie z sali tronowej.
Buziaczki
Z nowosci dodam moje nowe spostrzezenie - Ola i Kowal pierdziela - bez obrazy - jak dwie stare biurwy!!!
Podziwiam ich, że tak dlugo wytrzymuja w swoich pracach ale prosze nie zamieniajcie się w te panie z urzedu!!! Popatrzcie na to z boku, olejcie te gierki biurowe i badzcie ponad to. Jestescie tam bo macie jakis wyzszy cel. Jestescie tam chwilowo i wlasnie tylko po to żeby osiagnac swoje egoistycznie wyzsze cele. Nie jestescie jak wasi koledzy z biurka obok co spedza tam cale zycie i kazda plotka to dla nich tlen. Smiejcie się z nich i walcie swoja droga!!! I prosze ani na chwile nie stawajcie się nimi.
To takie przemyslenie z sali tronowej.
Buziaczki
wtorek, 30 października 2007
z dziennika starej panny
mam pomysl, pewnie wiele lasek juz na to wpadlo, ale co tam, zeby zalozyc bloga pod tym tytulemn, moze mi kto to zalozyc???
Nie pamietam kiedy ostatni raz bylam szczesliwa...
Serio, chcę mi się spac jak diabli, musze wstac wczesnie rano, mam kupe roboty i padam na pysk. Ale pomimo tego wszystkiego mam swój moment, taki tylko dla siebie, od momentu zamkniecia oczu a zasnieciem. Od kilku dni wlasnie w tym momencie staram sobie przypomniec moment w ktorym bylam ostatni raz w pelni szczesliwa...
No i nie wychodzi mi to...
Smutne to...
No i nie wychodzi mi to...
Smutne to...
sobota, 27 października 2007
Zaginal nam Kowal
Od 2 lub nawet 3 tygodni staram sie skontaktowac z Kowalem, telefonicznie, przez gg - nic nie pomaga. Zaczynam sie martwic bo nie wiem dlaczego nie odpowiada!
Jezeli ktos ma jakies wiadomosci to prosze o informacje. Najlepiej jak bys się Ty Kowalu wreszcie odezwal.
Nie wiem też dlaczego nasz kolega Pietracho wogole nam się tu nie odzywa. Bardzo nie ladnie z waszej strony panowie - dwa slowa by wam nie zaszkodzilo napisac.
Co do Zwierza to wiem, że jest odciety od netu. Dostalam od niego smsa ale nawet nie mialam kiedy odpisac bo mam tyle roboty z mamy firma i moja nie mniej.
Mam jednak nadzieje, że teraz dzięki nowoczesnej technice bede mogla czesciej odzywac się tu sama i moze jak zaczne pisac zgryzliwe komentarze o milczkach to ich wreszcie ruszy sumienie i postanowia cos skomentowa.
Buziaczki - agussi
Jezeli ktos ma jakies wiadomosci to prosze o informacje. Najlepiej jak bys się Ty Kowalu wreszcie odezwal.
Nie wiem też dlaczego nasz kolega Pietracho wogole nam się tu nie odzywa. Bardzo nie ladnie z waszej strony panowie - dwa slowa by wam nie zaszkodzilo napisac.
Co do Zwierza to wiem, że jest odciety od netu. Dostalam od niego smsa ale nawet nie mialam kiedy odpisac bo mam tyle roboty z mamy firma i moja nie mniej.
Mam jednak nadzieje, że teraz dzięki nowoczesnej technice bede mogla czesciej odzywac się tu sama i moze jak zaczne pisac zgryzliwe komentarze o milczkach to ich wreszcie ruszy sumienie i postanowia cos skomentowa.
Buziaczki - agussi
piątek, 26 października 2007
Test wpisu z nowego telefonu agussi
Test ;)
Mam nowy numer-zainteresowanych prosze o kontakt pod starym numerem.
Mam nowy numer-zainteresowanych prosze o kontakt pod starym numerem.
piątek, 19 października 2007
Piotr J. - nauka polskiego w weekend
Ostatnio uczyłem Hiszpanów mówić po polsku. Tak jak wszyscy obcokrajowcy najchętniej na początku chcą poznać zdania lub wyrazy które przydają sie najbardziej w życiu. Pomijając takie jak "dziękuje", "proszę" itp itd. najużyteczniejszymi są bluzgi. Tak wiec po krótkiej lekcji wszyscy wokoło używali całego wachlarza polskich bluźnierstw od CH..J po K...A i innych różnych różnistych.
Dziś dostaje maila z USA (wiadomo kto >:D), w PS. czytam:
juy chi vu duppa ;)
Nauka nie idzie w las - myślę ...
Pozdrawiam
Piotr J.
Dziś dostaje maila z USA (wiadomo kto >:D), w PS. czytam:
juy chi vu duppa ;)
Nauka nie idzie w las - myślę ...
Pozdrawiam
Piotr J.
środa, 17 października 2007
Piotr J. - Zaragroza Pilar '07
![]() |
| Zaragroza -Pilar |
Weekend spokojny, cichy w domu na wsi Xaviego, wsi z 100 (setka) mieszkańców, grając w karty, oglądając filmy, zwiedzając opuszczona wioskę która wyglądała posepnie i smutnie.
święta w Zaragrozie - "Pilar", zawody w strzelaniu!! WYGRAŁEM!! sam sie z siebie śmiałem, ale to nie przypadek ja mam porostu CELA. W okularach poszło mi całkiem nieźle :D.
Pozdrawiam serdecznie.
PS. Narazie tylko dwa zdjęcia, więcej dołączę później Xavi ma je dowiesc dzis wieczorem.
czwartek, 11 października 2007
agussi kupuje BlackBerry
No właśnie postanowione, istne szaleństwo ale wreszcie będę miała to co zawsze chciałam mieć. Ogólnie dla wszystkich laików powiem tylko ze to opcja 24h dostępu online do swojego konta internetowego, bez limitów, z telefonu komorkowego posiadającego pełną klawiaturę - wszystkie literki oddzielnie.
To znaczy ze bedzie ze mna zawsze kontakt mailowy - a jak nie bede odpisywac to mozecie sie zloscic na mnie bo jedno jest pewne - będę miała pępowinę do netu :)
Dodatkowo dla wtajemniczonych dodam ze będzie to usługa BlackBerry w telefonie chyba nokia E61i lub z sony ericcson P1i - chyba ze zaszaleje i bedzie to MDA :)
Sciskam
To znaczy ze bedzie ze mna zawsze kontakt mailowy - a jak nie bede odpisywac to mozecie sie zloscic na mnie bo jedno jest pewne - będę miała pępowinę do netu :)
Dodatkowo dla wtajemniczonych dodam ze będzie to usługa BlackBerry w telefonie chyba nokia E61i lub z sony ericcson P1i - chyba ze zaszaleje i bedzie to MDA :)
Sciskam
piątek, 5 października 2007
Piotr J. - przemyślenia emigranta.
Myślę ze przez to wszystko co działo sie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, a dokładnie w ciągu ostatnich 3 straciłem poczucie równowagi. Ogólnie rzecz biorąc 3 miesiące to nie dużo, ale w skali 9 miesięcy całego pobytu w Barcelonie to równo jedna trzecia całości. Jedna trzecia w której przestałem sie czuć dobrze, pewnie i stabilnie. Jedna trzecia w której straciłem osobę która była przy mnie całe moje życie i którą kochałem bardzo mocno. Jedna trzecia która była najbardziej męczącym okresem, mojego w sumie 3 letniego życia na emigracji.
Bo to równo 3 lata i 5 dni temu (pomijając 3,5 miesięczny pobyt w UK) , wyjechałem na pierwsze stypendium do Rzymu. Co zyskałem? Może czas wziąć czysta kartkę papieru i podsumować te 3 lata, wypisać plusy i minusy życia na emigracji, wypisać to o co jestem "bogatszy" i co straciłem a co porostu zniknęło z upływem czasu.
Jedno jest pewne, niezależnie od tego kiedy bym wrócił, i czego bym nie zrobił. Nigdy nie będę wiedział co straciłem tak naprawdę. Mam nadzieje ze nigdy nie stracę zaufania i przyjaźni ludzi na których mi zależy.
Pozdrawiam
Piotr J.
Bo to równo 3 lata i 5 dni temu (pomijając 3,5 miesięczny pobyt w UK) , wyjechałem na pierwsze stypendium do Rzymu. Co zyskałem? Może czas wziąć czysta kartkę papieru i podsumować te 3 lata, wypisać plusy i minusy życia na emigracji, wypisać to o co jestem "bogatszy" i co straciłem a co porostu zniknęło z upływem czasu.
Jedno jest pewne, niezależnie od tego kiedy bym wrócił, i czego bym nie zrobił. Nigdy nie będę wiedział co straciłem tak naprawdę. Mam nadzieje ze nigdy nie stracę zaufania i przyjaźni ludzi na których mi zależy.
Pozdrawiam
Piotr J.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

